Laboratorium sprzętu audio

Okablowanie sprzętu audio stereo...

kabelkiW pierwszym artykule z cyklu "Laboratorium" - temat budzący wiele kontrowersji i tyleż nieścisłości (względem opracowań naukowych), że uznaliśmy za stosowne odnieść się do owych mitów i faktów. Rzecz dotyczy "okablowania" w powszechnie użytkowanych systemach audio stereo w klasie Hi-Fi / High-End...

Należy stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że o jakości dźwięku decydują również kable sygnałowe... I tak na przykład: Największe znaczenie mają połączenia wewnętrzne w urządzeniach wchodzących w skład systemu stereofonicznego. Na drugim miejscu będą oczywiście "kable przesyłające sygnały m.cz.". Ważna jest odpowiednia jakość kabli głośnikowych (i sygnałowych), ich długość, przekrój aby nadmierne spadki napięcia wywołane dużą opornością własną przewodników nie wnosiły tłumienia wraz z ograniczeniem poziomu dynamiki i szerokości pasma, których powodem mogłaby być zbyt duża indukcyjność, pojemność itd. Aby "kabel audio" spełnił te ważne warunki, musi być wykonany z odpowiedniej jakości drutu (przewodnika) Cu (Ag+Cu) itp. Przy czym dla prawidłowego "transportu" sygnałów elektrycznych - najważniejsze jest kryterium Prawa Ohma! Jeśli przewodnik spełnia to najważniejsze z kryteriów, jest dobrze (co najmniej...), a lepiej (według niektórych zwolenników teorii lansującej najdroższe okablowanie) - może być już tylko na poziomie co najwyżej symbolicznym. Zatem, jeśli (celowe bądź nie ...) ograniczenia zakresu częstotliwościowego głównych członów systemu: źródło, odtwarzacz, wzmacniacz i głośniki - nie radzą sobie z "liniowym przetwarzaniem napięć fonicznych", to żaden najlepszy nawet kabel nic nie wskóra.

Pierwotnej przyczyny "niedomagań" naszych systemów audio należy upatrywać w filozofii podejścia do zagadnienia liniowości... Więszość producentów nie przykłada się należycie do swych projektów, uznając, że sprzęt ma grać tak aby wszyscy byli zadowoleni czyli reprodukować dźwięk nazywany potocznie "buuum cyk". Taka filozowia rodzi zapotrzebowanie na "protezy" - substytuty iluzji piękna muzyki... Stąd zapewne tak wiele różnych konstrukcji prześcigających się "bajerami" kształtującymi buuum-cykowe brzmienie ale żeby było lepiej, potrzebne są również odpowiednie "akcesoria"... To już tylko krok do lansowania "high-end'owych sieciówek, złotych bezpieczników, wszelkich kondycjonerów no i oczywiście drogich kabelków", bo te ostatnie - zwłaszcza - poprawią pewne aspekty brzmienia, zważywszy na fakt, że owe aspekty usytuowane są dość wysoko na skali dźwięków...

Nie ma takich ludzi, którzy potrafią "wychwycić" różnicę w widmie sygnału elektrycznego w postaci zmieniających się wysokości tonów składowych (harmonicznych) o częstotliwościach powyżej 20kHz i średnich poziomach ok. -30dBA (takie bowiem są poziomy składowych...) choć jak niektórzy twierdzą - słyszą... My jednak uważamy, że "takich wyżyn pasma" już się nie rozróżnia jako dźwięków poza czysto subiektywnym odbiorem wyższych składowych ze średniego zakresu 500Hz do 3,5kHz... Istnieje obiektywny "obszar słyszenia" tzw. aury dźwięku, do której należy zaliczyć składowe widma częstotliwości w zakresie od 10kHz do około 20kHz. Ten właśnie obszar odpowiedzialny jest za naturalne piękno muzyki... Wszystko powyżej to "ultradźwięki" - pasmo nietoperzy... Kable sygnałowe - ekranowane (Cu) z przewodami o średnicach > 0,25mm, o długości do 1m dla sygnałów 1mV do 10V w paśmie od 20Hz do 20kHz, z pojemnością < 50pF - wnoszą tłumienie < 0,0001dB, a więc nie mają żadnego wpływu na jakość dźwięku. W przypadku kabli głośnikowych, jeśli średnica żył > 2,5mm, a ich długość < 3m, - podobnie... Poza w/w argumentami (w odniesieniu do okablowania) - liczą się już tylko prawa determinujące pracę ludzkiego mózgu...
Anatomia narządu słuchu człowieka nie umożliwia mu "słyszenie" powyżej 20kHz i jeśli nawet zdarzają się wyjątki, to z pewnością nie potrafią rozróżniać dźwięków tonów podstawowych z zakresu powyżej 20kHz. Większość ludzi po 35 roku życia z trudem słyszy dźwięki z zakresu 12,5kHz do 16kHz. To dlatego niektóre ze znanych firm produkujących sprzęt audio stosują strome filtry tłumiące wszystko poniżej 20Hz i powyżej 20kHz, uznając na podstawie badań, że zarówno "niżej jak i wyżej" jest niesłyszalne...

Czym więc jest to "coś" co daje przestrzenne, bogate brzmienie dzięki stosowaniu "drogich sieciówek, interkonektów i kabli głośnikowych"? - Wszystko wskazuje na to, że tym "czymś" jest tylko autosugestia odwołująca się do podświadomych oczekiwań cudu... I ta właśnie autosugestia bywa jakże często wykorzystywana przez różnego pokroju znawców. Tacy ludzie "wciskają" nam kit do głów, że "interkonekt, kabel głośnikowy, sieciówka i złoty bezpiecznik" kosztujące ponad 15.000 PLN - dają "poszerzone stereo oraz poprawiają analityczność dźwięku"... Jakość okablowania audio i przewodów zasilających jest ważna ale niczego nie przesądza w sferze faktów świadczących o klasie sprzętu... Są bowiem inne i o wiele bardziej istotne elementy toru elektroakustycznego... O tym jednak przy okazji...

Jest rzeczą najzupełniej zrozumiałą, że im lepszy mamy sprzęt tym wyższej jakości akcesoria powinniśmy zastosować... Mowa jest oczywiście o wszelkich kablach... Nikt jednak nie przekona mnie, że wymyślny kabelek zwany potocznie sieciówką rozwiąże problem niezbyt "czystej energii elektrycznej". Zaledwie poprawi niektóre parametry tego co jest w gniazdku, filtrując 0,5% do 1,5% (maksymalnie) niechcianych dodatków do prądu. Trochę lepiej zadziała urządzenie zwane kondycjonerem. Aby nasz sprzęt mógł "pięknie grać" - potrzebne są zupełnie inne rozwiązania (o tym wkrótce)...

Są pewne wyjątki od reguły... Jest urządzenie zwane kompensatorem mikrodynamiki, które po włączeniu w tor sygnałowy linii głośnikowej poprawia zarówno pracę zespołu głośnikowego jak i chroni wzmacniacz... Celem stosowania kompensatora jest uzyskanie symetrii toru, której rezultaty: lepsze tłumienie niepożądanych rezonansów i pasożytniczych oscylacji własnych głośników, obniżenie wpływu reaktancji zwrotnic oraz poprawa zgodności fazowej przebiegów o charakterze impulsowym - sprawią, że "bardzo ciche" mikro-impulsy będą zauważalnie obecne. W efekcie - przekaz muzyczny ujawni więcej dotąd niesłyszalnych lub ledwo słyszalnych dźwięków. Szerzej - zarówno ideę jak i zasadę działania - opisuje specjalnie poświęcona tematowi strona...

O jakości dźwięku decydują głównie dwa elementy - dobre nagranie i dobre głośniki. Mniejsze znaczenie mają już odtwarzacz CD i wzmacniacz choć nie twierdzimy, że ich wpływ jest ograniczony. Wpływ jest i to dość pokaźny ale jednak nie przesądzający; no bo cóż pomoże dobry wzmacniacz albo odtwarzacz, jeśli zespoły głośnikowe będą pracować z "rozjechaną fazą" swych podzakresów lub ze źle odfiltrowanymi rezonansami własnymi głośników? A co dopiero sieciówka, złoty bezpiecznik lub interkonekty?
Przeczytaj następny artykuł o dobrych wzmacniaczach i zgodnym ze sztuką wzorowym zasilaniu energią elektryczną...
Zapraszamy!

kolumna W post scriptum - dobre głośniki to jak dobrze nastrojone struny w dobrej klasy instrumencie... To od poprawności zestrojenia głośników na właściwe zakresy pasma w odpowiedniej obudowie zależy jakość odsłuchu... Nawet w sali o złej akustyce dobry instrument zabrzmi poprawnie. A zatem - analogicznie ze wzmacniaczami i odtwarzaczami, których "wąskie gardła parametrów" są jak sala o złej akustyce dla dobrego fortepianu... Pamiętajcie o regule: "Dobre nagranie + dobre głośniki"!